Przewodnik Sudecki klasy 0 wita!


Humor zebrany

Zbiór opowiadanek zarówno głupich jak i śmiesznych. Trochę tego krąży, a ja niektóre wyławiam i tu przyszpilam. Zastrzegam, że nie roszczę sobie praw do tych tekstów, chyba że wyraźnie to zaznaczę.

sortuj po tytułach | wg daty dodania


Wróć

Szalet uczelniany

Krzysztof Daukszewicz (1988)

Zaczęła się ta historia owego dnia, kiedy student Eugeniusz G. po oblaniu egzaminu z ekonomii, w akcie desperacji, na drzwiach toalety dla personelu naukowego napisał zdanie następującej treści:

 "Do dupy z taką ekonomią i taką uczelnią". I podpisał: "Eugeniusz G."

Była to pierwsza kabina po lewej stronie, patrząc od korytarza. I był to poniedziałek. W środę Eugeniusz G., żałując czynu popełnionego w afekcie i mając na względzie dalszy pobyt na uczelni, zaopatrzony w gąbkę i proszek sanitarny wszedł do toalety z zamiarem wymazania haniebnego napisu. Jakżeż się zdziwił, gdy pod swoim zdaniem zobaczył kolejne:

 "Dlaczego kolega tak sądzi?" Oraz inicjały: "Mgr J. B."

Student wyjął z kieszeni kurtki pisak i odpowiedział:

 "Ekonomia się nie sprawdza, a docent E. S.  twierdzi, że to ja nie umiem. Jest to nieusprawiedliwiony punkt widzenia. Uważam, że w nauce należy uwzględnić realia i  zmiany zachodzące w naszej gospodarce. Eugeniusz G."

"Uważam, że ekonomia jest dobra i tylko jej realizacja oddziałowywuje destrukcyjnie na aparat gospodarczy. Stary system przecież się sprawdzał. Docent F."

- przeczytał jeszcze tego samego dnia po południu.

"To dlaczego zarabiam na wycieczce w Turcji, a tracę na stażu w Turku?" - zapytał Eugeniusz.

O godzinie jedenastej następnego przedpołudnia widniało:

 "Na ile wyszedłeś i co wziąłeś? Mgr Z. W., przewodnik >Almaturu<"

 O szesnastej pod pytaniem przewodnika wydrapano ostrym narzędziem:

 "Nie wtrącać się z duperelami, kiedy rozprawia się o nauce. Uważam, że student Eugeniusz G. prawidłowo ocenia naszą ekonomię. Z oceną uczelni się nie zgadzam. Doktor S. N."

 "A w jakim aspekcie? - dopisano w trzy kwadranse później. - Doktor ekonomii W."

 "Brak pluralizmu, brak radykalnych reform i inflacja. Oto przyczyny!!! Doktor filozofii N. L."

"A gdzie demokracja? Docent filozofii K. B."

"O to mogę pana zapytać!!! Mgr G. D." - widniało na samym dole.

Następnego popołudnia Eugeniusz G., student, przeczytał maczkiem napisane zdanie:

 "Przenoszę dyskusję do kabiny numer dwa. Spłuczka nie spłukuje. Mgr inż. S."

 "To od czego was mamy? Docent A. B." - wydrapano też maczkiem.

 W kabinie numer dwa drukowanymi literami wykaligrafowano:
 "BRAK ZAPLECZA NAUKOWO - TECHNICZNEGO OTO PODSTAWA NASZEGO KRYZYSU I NIEFUNKCJONOWANIA KLOZETÓW. Mgr inż. S."

 "oszczędzać miejsce, każdy chce się wypowiedzieć, egoisto! Student Wydziału Architektury".

"Nie wypisywać anonimowo! Poza tym zdanie zaczyna się z dużej litery! Pała z polskiego! Docent filologii Krzysztof L."

"Panowie, nie odbiegajmy od tematu, którym jest ekonomia na tym wydziale. Uważam, że brak funduszy na rozwój
zaplecza naukowo - technicznego jest źródłem naszej stagnacji. Profesor Z."

 "A skąd mam brać pieniądze? Księgowy D. L."

"Niech się wreszcie skończy wtrącanie administracji do dyskusji i do nauki, bo później mamy efekty takie, jakie mamy. Doktor Z. W."
"Verte"

I na drzwiach trzeciej kabiny:
"Księgowy ma rację! Dotacje są za niskie, stypendia za małe, a poziom nauki za wysoki! Profesor Z. Cz."

"Za niski. Doktor S. A."

"To pewno na pańskim wydziale! Cha, cha, cha! Docent S. W."

"Trzeba zacząć od tego, że studenci sami nie wiedzą, czego chcą. Za zmywanie okien biorą po dziesięć tysięcy, a ja mam tytuł naukowy, sama zmywam i nic z tego nie mam. Docent Katarzyna P."

"A co pani robi w męskiej toalecie?! Z poważaniem mgr C. D. Logik".

"To samo, co Pan, kolego! Profesor J. B. Logik"

 "Ale dlaczego w męskiej?! Mgr C. D. Logik".

"A co to? Kobiety nie mają prawa do dyskusji?! Docent Katarzyna P."

"Mój Boże! Czytam już trzecie drzwi i  to wszystko wygląda jak w naszym senacie. Ludzie, opamiętajcie się! Prorektor P."

"Pani Zosiu! Niech Pani wejdzie po cichu i to wszystko zaprotokołuje. Docent F. Archiwista"

"Kapuś!!! Doc. hab. I. J." 

 "Historia oceni, kto z nas był kapusiem. Docent F. Archiwista".

"Co pana tak goni? Mgr J. A."

"Ludzie! Chcę znać wnioski końcowe na temat zagadnienia, które poruszyłem w zagajeniu, a nie wypowiedzi na tematy personalne. Eugeniusz G. Student".

"A czego ten od nas chce? Profesor zwyczajny G. A."

"Panie Profesorze, niech pan wróci do pierwszej kabiny. To on rozpoczął i ma prawo wiedzieć. Doc. S. T."

 "No właśnie. Eugeniusz G."

W dwa tygodnie po pierwszym wpisie gdzieś około godziny dwudziestej pierwszej do toalety dla personelu naukowego weszła sprzątaczka Elżbieta W., aby wyszorować podłogi. Usłyszała cichy chrobot dobiegający z kabiny numer pięć. Kabina numer pięć nie miała zasuwki. Elżbieta W podeszła na palcach do drzwi i mocnym szarpnięciem otworzyła je na całą szerokość, a potem minęło wiele sekund, zanim zdołała wykrztusić: - Panie rektorze! Jak panu nie wstyd! Mój Boże, dorosły człowiek, a takie bezeceństwa w głowie. I przeczytała zdanie następującej treści:

"Po przewertowaniu wszystkich pięciu drzwi stwierdzam, że zgadzam się ze studentem Eugeniuszem G. i..." I to był koniec.

A pani Elżbieta W. wyjęła szminkę, po czym dokończyła:
"...i poproszę o ścierki".

© Marek 'Qrczak' Potocki, Wrocław 2005